Zakazana psychologia tom I - Tomasz Witkowski.
16 grudnia 2013 r.
Zakazana psychologia - w poszukiwaniu zasad.
Kiedy myślę o psychologii zawsze przypomina mi się przykład, który sam wymyśliłem, uzasadniając porzucenie młodzieńczego zainteresowania
tą dyscypliną.
Wyobraźmy sobie budzik stojący na stole i psychologa, którego zadaniem jest objaśnić zasadę działania urządzenia.
W tym hipotetycznym przykładzie psycholog zauważy kolor, kształt, to, że zegar tyka, a po jakimś czasie przestaje. Spostrzeże pokrętła znajdujące się z tyłu i opisze ich wpływ na pracę budzika. Przeanalizuje prędkość, z jaką się poruszają wskazówki i to, że można ustawić urządzenie tak, aby dzwoniło o wybranej przez nas porze. Podzieli się refleksją, że zegary bywają duże i małe, można je spotkać na całym świecie i że mają wspólną cechę - odmierzają czas i budzą nas kiedy tego chcemy. Opis może ciągnąć się w nieskończoność... Psycholog dokładnie opisze co i kiedy zegar zrobi, nie odpowie jednak na zasadnicze pytanie ... - DLACZEGO?
Na to pytanie odpowie zegarmistrz, rozbierając urządzenie na części, a w kategoriach ludzkich i medycznych potrzebny jest biolog, neurobiolog, neurofizjolog .... generalnie przedstawiciel nieco bardziej "gorącej" dyscypliny.
Psychologia obarczona błędem genezy (psyche = dusza), szuka nie tam, gdzie powinna. Jeśli zacznie szukać tam, gdzie trzeba, przestanie być psychologią, a zacznie być biologią lub w najlepszym razie psychiatrią.
To chyba największy problem tej dyscypliny.
Jedną z pierwszych pozycji, która w młodości "wpadła" mi w ręce było dzieło Tomaszewskiego - Wstęp do psychologii . Upiorna lektura :). Poznałem również Freuda oraz Fromma. Zafascynowany prostotą i magią z uwielbieniem tłumaczyłem zachowania i sny (swoje oraz bliźnich). Do dzisiaj muszę walczyć ze sobą, aby nie przywiązywać nadmiernej uwagi do snów w przekonaniu, że je rozumiem, a wieczorny bigos nie miał nic do rzeczy.
Wyjątkowo zaraźliwa teoria.
Pierwsza książka prezentująca biologiczne spojrzenia na człowieka była jak olśnienie. Nie pamiętam tytułu, ale musiała być wyjątkowo przekonująca skoro do dzisiaj czytam prawie wyłącznie tego typu literaturę. Nie kwestionując dorobku oraz inspiracji jaką bez wątpienia jest psychologia dla innych dyscyplin, biologia w zderzeniu z nią to film przygodowy kontra nudy na pudy.
Tak myślałem do tej pory, a dokładniej tak traktowałem prace pisane przez psychologów.
Książka Zakazana psychologia cz. I jest miłym zaskoczeniem. Zwięzła, celna, bez skrupułów rozprawia się z ludzką nieuczciwością. Autor, psycholog, walcząc o zasady w nauce, atakuje i jednocześnie broni dyscypliny, która jest jego pasją. Jako wróg psychoanalizy nagłaśnia znane mu nieprawości rozprawiając się wielkimi nazwiskami, nie wyłączając Freuda, piętnuje oszustwa w nauce, dyskredytuje błędne teoria nie poparte rzetelnymi badaniami.
Idealista walczący o elementarną uczciwość w nauce.
Jedynym mankamentem książki jest przypisywanie nadmiernej wagi do prowokacji autora, której celem było wykazanie niekompetencji i braku rzetelności w publikowaniu artykułów naukowych przez portal "Charaktery". Wnioski wynikające z prowokacji są, oczywiście, przygnębiające, ale w kraju, w którym obowiązuje prawo pięści jego prowokacja to niestety incydent, a nie wydarzenie. Obszerne omówienie i cytowanie korespondencji nudzi. Przenosi punkt ciężkości na "papiery" i "pyskówkę", co w pewnym stopniu osłabia wrażenie, jakie zrobił na początku.
Książka nie napawa optymizmem, ale warto ją przeczytać. Uświadamia, uczula
i mobilizuje.
Dopominania się prawdy i przyzwoitości nigdy za wiele.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji
